Czy istnieje zły pomysł na biznes?

Czy istnieje zły pomysł na biznes?
21
06

Podobno nie ma kiepskich pomysłów, jest tylko brak dostatecznej motywacji. W przypadku realizacji własnej wizji biznesu ta zasada ma tym częstsze zastosowanie. W końcu nie od razu Rzym zbudowano, lecz osoby startujące z własnym biznesem nie zawsze o tym pamiętają. A warto. Szczypta wyrozumiałości dla samego siebie i garść determinacji to recepta na spełnienie zawodowych marzeń.

Oczywiście ilu przedsiębiorców, tyle przepisów na udany biznes. Jedni doradzą metodę „małych kroczków”, inni zaprotestują i opowiedzą się za działaniem szybkim, zdecydowanym i na 100% możliwości finansowych i operacyjnych. Jednak to drugie może się wiązać z wysokim ryzykiem, które nie każdy będzie w stanie podjąć. Podejście do „startowania” z biznesem jest również uzależnione od charakteru i usposobienia. Stąd też nie warto działać wbrew sobie, ponieważ może się to przyczynić nie tylko do braku satysfakcji i spełnienia, a wręcz do niewłaściwego wykorzystania potencjału Twojego biznesu.

Nie ma złych pomysłów – jest za to niewłaściwe podejście do ich realizacji. Aby zminimalizować niebezpieczeństwo porażki i zyskać pewny grunt na dobry początek, warto przeprowadzić konsultacje nie tylko z doradcą biznesowym i praktykami z danej branży, lecz przede wszystkim z potencjalnymi klientami, z którymi możesz np. przeprowadzać krótkie ankiety. Nieważne, jaki sektor wybierzesz, jak bardzo oryginalną i nietypową działalność założysz, istotna jest dogłębna znajomość rynku, konkurencji i potrzeb Twoich przyszłych klientów. Tego typu wstępne rozmowy dadzą Ci sporą dawkę wiedzy na temat otoczenia Twojej przyszłej firmy, będą również świetnym narzędziem tzw. marketingu szeptanego. Ponadto im dokładniejsze rozeznanie uzyskasz, tym szybszy i większy będzie sukces Twojego produktu, usługi. W związku z tym warto również, abyś zadbał o budowanie społeczności wokół Twojej przyszłej firmy. Wykorzystaj w tym celu media społecznościowe – intryguj, zajawiaj, informuj, krótko mówiąc buduj zainteresowanie i więź z marką.

Jeśli Twój pomysł na biznes jest z tych naprawdę utopijnych, nie zniechęcaj się. Najistotniejszym wykładnikiem jest Twój klient. Jeśli on przejawia zapotrzebowanie na dany produkt – lub należy mu je uzmysłowić – wtedy jest miejsce na Twój ruch. Tylko od Ciebie zależy, czy pozwolisz, aby wmówiono Ci, że „to nie wypali”. W końcu gdyby wszyscy poddawali się na początku, nikt nie słyszałby dziś o restauracjach braci Richarda i Maurice’a McDonaldów.

Udostępnij