Informator Rynkowy. Nie oczekujmy apokalipsy

Informator Rynkowy. Nie oczekujmy apokalipsy
06
02

Wczorajsza mocna przecena na Wall Street przerwała serie kolejnych sukcesów oraz wzrostów amerykańskich indeksów. Ciężko powiedzieć czy jest to początek głębszej korekty, czy też pojedyncza spadkowa sesja wywołana dużymi emocjami i komputerowymi systemami transakcyjnymi. Nie należy jednak oczekiwać apokalipsy.


Można powiedzieć, że wczorajsza potężna przecena amerykańskich indeksów zaskoczyła inwestorów, jednak analizując cały poprzedni rok oraz wszechobecny optymizm spadki są naturalną konsekwencją zdobywania kolejnych historycznych szczytów. Ostatecznie na koniec wczorajszej sesji Dow Jones Industrial spadł o 4,60%, S&P500 zniżkował o 4,10%, a technologiczny Nasdaq o 3,78%. Nie był to zatem udany debiut nowego szefa Rezerwy Federalnej Jeromego Powella, który zastąpił na tym stanowisku Janet Yellen. Ciężko wskazać jedną główną przyczynę spadków, co odzwierciedla dzisiejsze nerwowe zachowanie amerykańskich indeksów, które na przemian spadają i rosną. Poniedziałek był więc kubłem zimnej wody na rozgrzane do czerwoności rynki, a sam wzrost „indeksu strachu” o 115% należy rozpatrywać jako pozytywny czynnik, który poprawi czujność inwestorów.


Naturalnym następstwem słabości amerykańskiej giełdy była kontynuacja spadków w Azji, które rano przeniosły się także do Europy. Na godzinę przed końcem zmagań niemiecki DAX traci 1,17%, francuski CAC40 spada o 1,26%, a włoski FTSE MIB kończy sesję 1,53% pod kreską. Jest to zatem kolejna słaba sesja dla europejskiego benchmarku EuroStoxx600, który już po raz siódmy z rzędu świeci na czerwono.


Nie inaczej sytuacja wygląda w Warszawie, gdzie rodzimy WIG20 po spadkach sięgających nawet 4% finiszuje 3,37% pod kreską. Przecenie ulegają w zasadzie wszystkie blue chipy, a niechlubnym liderem rankingu jest PKN Orlen (-6,3%), którym od wczoraj zarządza nowy prezes Daniel Obajtek, zastępując tym samym Wojciecha Jasińskiego.

Udostępnij