Inwestować w obligacje skarbowe czy korporacyjne?

Inwestować w obligacje skarbowe czy korporacyjne?
28
06

Często pierwszą decyzją, jaką należy podjąć, gdy rozpoczynamy naszą przygodę z papierami dłużnymi, jest wybór czy mają to być obligacje korporacyjne, należące do przedsiębiorstw, czy też skarbowe, emitowane przez państwo. Obie formy pozwalają pomnażać zyski, jednak różni je kilka istotnych aspektów.

 

Niskie ryzyko obligacji skarbowych

Obligacje skarbowe emitowane są przez Skarb Państwa w celu pokrycia niedoborów budżetowych. Okres ich zapadalności, czyli czas do wykupu, na jaki inwestor pozbywa się swoich środków, jest zazwyczaj bardzo długi – od roku do nawet kilkudziesięciu lat. Jednocześnie inwestowanie w obligacje skarbowe związane jest ze stosunkowo niewielkim ryzykiem. Gwarantem wypłacalności państwa jest bowiem ono samo – a zawsze może przecież wpływać na poziom swoich dochodów za pomocą polityki podatkowej. Jakkolwiek zdarza się, że państwa bankrutują, możliwe jest również wyobrażenie sobie scenariusza, w którym podjęta zostaje ustawa o „upaństwowieniu” takich obligacji, to jednak są to sytuacje dość rzadkie. W praktyce państwa rolują swój dług, wypłacając w momencie zwrotu obligacji środki pozyskane z emisji kolejnych serii. Ryzyko na rynku obligacji skarbowych mierzą agencje ratingowe, które na podstawie danych makroekonomicznych i skuteczności prowadzonej przez państwo polityki gospodarczej, wystawiają mu ocenę („rating”). Im niższy rating, tym wyższe oprocentowanie obligacji musi zaproponować państwo, aby przekonać inwestorów do powierzaniu mu swoich środków.

Zasadniczo obligacje skarbowe uważa się za bezpieczny sposób inwestowania – stopy zwrotu nie są zbyt imponujące, ale najważniejsze z punktu widzenia obligatariusza jest niewielkie ryzyko utraty tych środków.

Brak takiego ryzyka, przynajmniej dla inwestycji poniżej 100.000 euro, związany jest z przechowywaniem środków na lokacie bankowej. Do takiej bowiem kwoty gwarantowane są przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG) wszelkie depozyty (w tym lokaty), ulokowane przez jednego klienta w danym banku, na wypadek gdyby miał on ogłosić upadłość. Jednocześnie przechowywanie swoich środków na lokacie jest mało efektywne. Często wiąże się z zamrożeniem pieniędzy, co powoduje, że ich wcześniejsza wypłata wiąże się z utratą odsetek. Samo oprocentowanie jest zaś uzależnione od poziomu stóp procentowych ustalanych przez Radę Polityki Pieniężnej. Gdy ta próbuje pobudzać gospodarkę, obniża stopy procentowe, co sprawia, że tańsze i bardziej dostępne stają się kredyty. Niestety w tym samym czasie obniża się oprocentowanie lokat, czasami do tego stopnia, że może się okazać, iż klienci banków nie tylko nie zarabiają na powierzonych im środkach, ale wręcz tracą – gdy poziom inflacji jest wyższy niż poziom oprocentowania lokaty.

Obligacje korporacyjne rentowniejsze niż skarbowe

Nieco większe ryzyko utraty środków, ale co za tym idzie – i wyższe potencjalne zyski niż w przypadku obligacji skarbowych – można zyskać, inwestując w obligacje korporacyjne. Ich emitentami są bowiem przedsiębiorstwa, które działają w rzeczywistej gospodarce. Może się zdarzyć, że przedsiębiorstwo takie znajdzie się w gorszej sytuacji finansowej albo projekt, na który pozyskało środki, okaże się mniej rentowny, niż planowano. Jednocześnie znacznie trudniej jest mu przeznaczyć na spłatę obligacji, wzorem Skarbu Państwa, wpływy z innych stałych źródeł, np. podatków. Obligacje korporacyjne nie są też gwarantowane przez BFG. W konsekwencji czasami dochodzi do sytuacji, w której spółki nie wykupują od obligatariuszy wygasających obligacji. Przykładowo w 2016 roku brakiem spłaty zakończyło się 24 z 144 wygasających emisji. Był to jednak wynik rekordowy i wszystko wskazuje na to, że nieprędko się powtórzy. Po pierwsze dużą część emisji wygasających w poprzednim roku przeprowadzono na samym początku funkcjonowania ryku Catalyst (2009 r.), kiedy nikt jeszcze do końca nie wiedział, jak taki rynek funkcjonuje i jak wypracować najlepsze metody bezpiecznego obrotu. Dziś rynek Catalyst dojrzał, bardziej świadomi są również tworzący go uczestnicy, o wiele trudniej byłoby dziś pozyskać finansowanie spółkom, których perspektywy wzrostu nie są oparte o solidne fundamenty. Po drugie w lepszej kondycji jest sama gospodarka, a tym samym tworzące ją przedsiębiorstwa napotykają mniejsze trudności ze sprzedażą oferowanych przez siebie produktów.

Chcąc zminimalizować ryzyko straty swoich środków inwestorzy powinni pamiętać, że im mniejszy emitent, tym mniej należy mu ufać. Jeśli bowiem pojawią się kłopoty gospodarcze, takie niewielkie spółki mogą mieć problemy, aby wyjść z nich obronną ręką. Zasadniczo mniejsze ryzyko związane jest z większymi emisjami. Są one bowiem zazwyczaj przeprowadzane przez większych, bardziej stabilnych emitentów o ugruntowanej pozycji rynkowej, którzy dają większą prawdopodobieństwo (ale nigdy nie pewność!), że będą w stanie wykupić obligacje. Poza tym, z dużą ostrożnością trzeba też podchodzić do wysoko oprocentowanych emisji. Im wyższe oprocentowanie, tym większe ryzyko – tylko bowiem w ten sposób emitenci mogą skusić inwestorów do powierzenia im swoich środków na projekty o małej szansie powodzenia.

Rynek obrotu wtórnego Catalyst daje inwestorom szansę pozbycia się papierów przed ich terminem wykupu. Inwestorzy mogą sprzedać je innym uczestnikom rynku po ustalonej na rynku cenie. Nabywcy przejmują wtedy wszystkie uprawnienia wynikające z obligacji, inwestor, który sprzedał obligacje, otrzymuje jednak środki, które z pewnych względów mogą być mu w tej chwili potrzebne. Ta cecha obligacji korporacyjnych znacznie zwiększa ich atrakcyjność w porównaniu z lokatami bankowymi, których zerwanie przed terminem zazwyczaj wiąże się z utratą oprocentowania. Rzecz jasna, nie jest powiedziane, że inwestorowi uda się wyjść z takiej sytuacji z zyskiem. Jeśli spółka, której obligacje posiada on w swoim portfelu, przeżywa trudności, o których wiedzą też inni uczestnicy rynku, trudno będzie sprzedać je po atrakcyjnej cenie. Zawsze jest to jednak możliwość minimalizowania strat, które można ponieść, jeśli z chwilą zapadalności okaże się, że emitent nie ma środków na ich wykup.

Poza tym niektórzy emitenci, dla zwiększenia atrakcyjności emisji, decydują się zabezpieczyć ją za pomocą posiadanego przez siebie majątku – wskazując aktywa, które zostaną przeznaczone na zaspokojenie roszczeń obligatariuszy, w sytuacji braku spłaty obligacji.

Interesy inwestorów są również chronione przez kowenanty, czyli określone w warunkach emisji zobowiązania emitentów wobec obligatariuszy (np. o dopuszczalnym poziomie zadłużenia emitenta). Ich naruszenie wiąże się z koniecznością podjęcia przez emitenta działań naprawczych – np. podniesienia oprocentowania obligacji albo przymusowego, przedterminowego wykupu.

 

Udostępnij